Obsługiwane przez usługę Blogger.

Krytyka Artystyczna


Czym jest godność? W szukaniu odpowiedzi na to pytanie pomocną mogła okazać się wystawa malarstwa prof. Eugeniusza Józefowskiego pt. "Po-godnie w siedemnastu odsłonach".


Fot. Wojciech Chrubasik.





Na początku października 2017 roku w Centrum Historii Zajezdnia we Wrocławiu mieliśmy okazję oglądać kolejną indywidualną wystawę prac profesora Wydziału Malarstwa i Rzeźby, Katedry Mediacji Sztuki  wrocławskiej Akademii Sztuk Pięknych, Eugeniusza Józefowskiego. Wystawa składała się z siedemnastu barwnych płócien w jednakowych wymiarach 115x100 cm, rozwieszonych tylko na dwóch ścianach. Żaden z obrazów nie miał podpisu - każdy tytuł został wkomponowany w inną część płótna, co niejednokrotnie zmuszało odbiorcę do dłuższego obcowania z obrazem. Najważniejszym elementem wystawy było spotkanie z artystą poprowadzone przez Marka Stanielewicza [1], podczas którego odbyła się także promocja monografii Eugeniusza Józefowskiego "Rzeczywistość w kratkę" wydanej przez ASP we Wrocławiu w ramach badań statutowych.





Fot. Wojciech Chrubasik.



Podczas rozmowy można było poznać filozofię artysty. Według profesora dopiero połączenie przeżyć wewnętrznych artysty, materialnego wytworu - interfaktu oraz reakcji odbiorcy tworzy w pełni dzieło. Jak komentował przyczynę powstania książki: "Maluję przez lekki prysznic emocji. Przekazuję coś intencjonalnie, ale do nikogo to nie dociera". Dlatego w monografii możemy przeczytać o myśli przewodniej zawartej w jego pracach, jak i o charakterystycznych motywach twórczości artysty.

Profesor wyróżnia 9 wątków[2], pełniących role rekwizytów jego twórczości. W pracach malarskich przedstawionych na wystawie wyróżnić można przede wszystkim cztery z nich: kratkę, błazna-klauna, szachownicę oraz margines/ramę. Czemu akurat takie motywy? Zacznijmy od błazna, którego utożsamiamy jednocześnie z głupotą i mądrością. Dla wielu błazenada deprecjonuje klauna, lecz w tych pracach jest to symbol, który ma tylko wzmocnić zakłopotanie odbiorcy i zmobilizować go do przewartościowania poglądów. Ponadto profesor nie boi się zaczepnych, błazeńskich zachowań pedagoga, tylko po to, by sprowokować do głębszej myśli. Kratka może symbolizować strój klauna, lecz także oddaje nasze miejsce w świecie. Z jednej strony labirynty ulic, górskich szlaków, lecz także zza kratki niczym zza krat konfesjonału Eugeniusz Józefowski słucha co dzień historii, które opowiada mu życie, "celebrując" w ten sposób codzienność. Rama z kolei "wydziela je [prace] z otoczenia i sankcjonuje powierzchnię pracy do reprezentacji innej przestrzeni -czyli mojego życia, cokolwiek to dla was znaczy" [3]. Ostatnim elementem jest szachownica, która ma służyć do gry na określonych zasadach i posiadać zadane cechy. Jak jednak łatwo zauważyć w pracach głównym elementem gry są tytuły prac, poukrywane w polach szachownic, wciągając widza w swoiste gierki słowne.
Fot. Wojciech Chrubasik.


Pierwszą myślą, która nasuwa się po obejrzeniu wystawy, jest, że jedynym odniesieniem do godności jest "rama", która ma oddzielać życie profesora od wścibskości odbiorcy. Nikt nie chce być głupcem,a  jednak artysta nie ma oporów przed porównywaniem siebie do błazna. Zauważmy jednak, że dzięki temu może profanować swoje wyobrażenia o rzeczywistości, w każdym z tych cichych obrazów pojawia się pewna profanacja. "Godnie" w tytule wystawy nie odnosi się do całego świata, lecz do samego artysty i jego pracy nad sobą. Żyć godnie, to żyć szczęśliwie- móc robić, co się chce i co się kocha. Profesor Eugeniusz Józefowski postanowił prowokacyjnie pobudzić siebie i innych do działania, uprawiając sztukę, która stała się dla niego formą "religijności bez religii"[4].



Stefania Gazda




Bibliografia:
1. E. Józefowski, M. Stanielewicz, Rozmowa przeprowadzona podczas spotkania z artystą w związku z wystawą "Po-godnie w siedemnastu odsłonach", Centrum Historii Zajezdnia, Wrocław 2017.

2. E. Józefowski, "Rzeczywistość wpisana w kratkę", Seria wydawnicza Katedry Mediacji Sztuki, Wrocław 2017.





Przypisy
1. Marek Stanielewicz, wykładowca na Wydziale Malarstwa i Rzeźby ASP we Wrocławiu, projektant aranżacji Centrum Historii Zajezdnia we Wrocławiu.
2. E. Józefowski, Rzeczywistość wpisana w kratkę, Seria wydawnicza Katedry Mediacji Sztuki, Wrocław 2017, s.16.
3. E. Józefowski, Rzeczywistość wpisana w kratkę, Seria wydawnicza Katedry Mediacji Sztuki, Wrocław 2017, s.23.
4. E. Józefowski, Rzeczywistość wpisana w kratkę, Seria wydawnicza Katedry Mediacji Sztuki, Wrocław 2017, s.207.




Share
Tweet
Pin
Share
No komentarze

Andrei Yarashevich jest zaliczany do grona młodych artystów białoruskich. Absolwent , obecnie wykładowca Katedry Grafiki Akademii Sztuk Pięknych w Mińsku. Wiedzę oraz doświadczenie zdobywał pod okiem legendarnego białoruskiego mistrza drukarstwa Dymitry Młotkowa.  Yarashevich prowadząc zajęcia, skupia się na przekazywaniu wiedzy na temat jednej ze swych ulubionych technik  grafiki warsztatowej - litografii. Przedmiotem wystawy są grafiki, w których artysta decyduje się  zaczerpnąć elementy różnych kultur i epok, budując tym samym własny świat.  Prace charakteryzuje dbałość o detal, nanoszenie odpowiedniego nasycenia koloru na papier graficzny, poprzez nacisk i dobór pasującej struktury kamienia.


"Utracony raj", 500x340, 2016.
Artysta decyduje się na zabawę, łącząc elementy religii, sztuki białoruskiej, secesji, Majów, buddyzmu, Japonii, Egiptu, sztuki Afryki. Buduje własny świat, przybiera nową twarz i zaprasza do wspólnej podróży w czasie. W twórczości artysty widać różnorodność symboliki, zarówno w samej pracy, jak i jej tytule. „Utracony raj” przedstawia scenę grzechu pierworodnego, w której widać jabłko i węża. Tytuł „Tarantela", jak i sama praca, nawiązują do tradycyjnego tańca  z południa Włoch, opartego na ludowej wierze w tajemną współzależność muzyki i jadu.
"Rusałka", 160x120, 2013.
Odbitki graficzne i rysunki artysta czerpie ze średniowiecza i starożytności. Dzięki elementom geometrycznym, roślinnym, zwierzęcym, niejednokrotnie postaciom  ludzkim bądź fantastycznym, prace można przyrównać do zdobień książki rękopiśmiennej. Prace: „Związek”, „Poziomkowa polana”, „Jezioro nadziei” - mają widoczny inkunabuł, elementy pierwszej techniki graficznej, zwanej inaczej winietą ramkową. Prace stanowią zamkniętą ramowo dekorację wypełniającą format w kompozycjach Yarashevicha. Bordiura ma charakter ornamentalny. Na bordiurach umieszczano drobne scenki figuralne i zwierzęce o charakterze fantastycznym, karykaturalnym, humorystycznym czy groteskowym, przedstawiające nieistniejące zwierzęta, ujęte w żartobliwe sceny z codziennego życia czy bajek i nierealne, zaskakujące zestawienia elementów otaczającego świata. Artysta chętnie podkreśla pion, obrazy często mają formę wąskich, wysokich prostokątów (długie łodygi roślin). Pojawiające się  faliste linie, stosowanie opływowych zakończeń, palmeta, ornamentacja roślinna, motywy zwierzęce, nawiązują do secesji. Różnicowanie natężenia światła i eksponowanie jego kontrastów pomaga podkreślić dramatyczność przedstawienia scen.
"Związek", 340x560,2015.

Postacie mityczne, znajdujące się na pracach Yarashevicha, symbolizowały szatana w średniowieczu. Wówczas był on kojarzony z istotą zwierzęcą, która ma kończyny ludzkie. Widać to w przedstawieniach zła średniowiecznych artystów, przede wszystkim pochodzących z przełomu epok; w  drzeworytach Albrechta Durera i malowidłach Hansa Memlinga.  W starożytnym Egipcie sądzono, że bogowie wyglądem upodobniali się do ludzi. Wyobrażenia Egipcjan nadawały niekiedy  bóstwom postać pół zwierząt, pół ludzi. Anubis, bóg o głowie szakala; Horus, bóg-sokół; Amon, bóg-baran; Hathor, bóg-krowa. W pewnym okresie Egipcjanie oddawali cześć ''świętym zwierzętom''. Warto podkreślić, że twarz zwierzęcia mogła odgrywać rolę maski. W Afryce ważną rolę odgrywa maska, która wykorzystywana była do kontaktów ze światem duchów. Założona na twarz, przemieniała właściciela w ducha lub mityczną postać.



Fot. Dżesika Zemsta.


Twórczość Andrei Yarashevicha jest wyrazem harmonii pomiędzy światem i istotami duchowymi. Technika, w której specjalizuje się artysta pozwala na eksperymenty i artystyczną grę. Yarashevich kreuje wyjątkowy świat, pełen mitycznych istot, w których elementy symboliczne stają się łatwo dostępne dla każdego odbiorcy.  



Dżesika Zemsta




Wystawa w Domku Miedziorytnika „Andrei Yarashevich - litografie”, 14 października 2017.


Źródła:
https://www.tygodnikpowszechny.pl/tarantella-136517,

http://www.mojewycieczki.org/bogowie-staro%C5%BCytnego-egiptu.html,

http://muzeum.szczecin.pl/wystawy/stale/61-sztuka-afryki-miedzy-maska-a-fetyszem.html,

http://www.magazynsztuki.pl/symbolizm/,

http://bielarus.pl/wycinanka.html,

https://histmag.org/Oblicza-zla.-Wizerunek-szatana-w-sztuce-sredniowiecznej-cz.-I-2865/4.

Share
Tweet
Pin
Share
No komentarze
Fot. Wojciech Chrubasik.
„Coś pan zmalował!” krzyczy do nas postać na plakacie. Ostatnio słyszałem to będąc dzieckiem, gdy stłukłem doniczkę podczas zabawy, a dorośli tak mnie zganili. Dlaczego artysta tak komentuje swoją wystawę? Jest z niej niezadowolony?


Ekspozycja znajduje się na pierwszym piętrze w starym budynku Wrocławskiej Akademii Sztuk Pięknych. Trzydzieści ram równych rozmiarów w równej odległości wypełniają ściany szerokiego korytarza. To w zestawieniu ze zrównoważeniem tonalnym prac powoduje wrażenie przyglądania się linijkom tekstu o dopracowanej typografii - i o jednym tylko znaczeniu, a ilustracje zaś pełnymi zdaniami. Zdaniami mówiącymi o wykładowcach uczelni.

W gronie przedstawianych osób znajdują się takie nazwiska jak Eugeniusz Geppert, Konrad Jarodzki, Przemysław Tyszkiewicz, a nawet grupa Luksus i wizerunek Mojżesza z holu Akademii. Ich wizerunki wiele mówią o nich i o autorze. Kreska jest bardzo wyrazista, pełne poczucia humoru czasem zakrawającego o obsceniczność. Nie jest to rażące, jeśli postaci są nam znane. Każda z osób jest tak „zesencjonalizowana”, że nie sposób powstrzymać uśmiechu na twarzy. Myśli się zatem |tak, to cały Luksus”.


Tomasz Broda ujawnia niezwykłą umiejętność syntetyzacji wizerunku osoby, oraz jej osobowości. Nie są to karykatury z Zakopiańskich Krupówek. Autor nie używa żadnych półtonów: tylko biel, żółć i grubą czarną kreskę. Wszystko oparte na kształtach geometrycznych. Mimo tak minimalistycznego doboru środków, postaci emanują swoimi odpowiednikami ze świata rzeczywistego. Brodzie często wystarcza zaledwie jeden element, który sprawia, że osoba staje się tą za którą jest podawana. Efektu dodają odpowiednie sytuacje w których usytuowane są postacie, dymki z charakterystycznymi powiedzonkami lub komentarzami, oraz odpowiednie atrybuty.


Aby tak skondensować człowieka trzeba najpierw go poznać. Na ilustracjach pojawiają się głównie osoby z kręgu Katedry Grafiki na Wrocławskiej Akademii. Student bez problemu rozpozna swojego wykładowcę. Okazuje się, że katalog postaci poszerzony został o sceny z życia studenckiego. Wspomniany majestatyczny posąg z holu pyta odbiorcę czy przywiózł słoiki.


Biorąc pod uwagę fakt, że Tomasz Broda był studentem na Wydziale Grafiki oraz, że przestawieni wykładowcy, dziś nie prowadzą już zajęć, zdajemy sobie sprawę, że ten zbiór rysunków jest opowieścią o studenckich czasach twórcy. Widzimy jego poczucie maleńkości przy pierwszym spotkaniu z posągiem, traumy związane z edukacją plastyczną, a nawet scenę nawiązującą do technologicznego skoku lat 90. Później obserwujemy wykładowców z perspektywy bardziej dojrzałego studenta, wnikliwego obserwatora. Dobrym podsumowaniem po imprezie jest głos sprzątaczki: ”Cholerni artyści”.

„Coś pan zmalował!” to wspomnienie czasów studenckich. Opowieść wspominana miło, z dozą sentymentu, pobłażliwości nad traumami młodości. Gdy dojrzali ludzie słuchają młodych o ich uczelnianych problemach bagatelizują je, mówiąc „Wiem co przeżywasz, też tak miałem, ale zobaczysz, że zatęsknisz”. Tomasz Broda mówi „Wiem co przeżywacie. Ale to nie wy macie się najgorzej. Najgorzej mają się sprzątaczki, które rok po roku po was i waszych smutkach muszą sprzątać”.


Tomasz Broda, „Coś Pan Zmalował”, I piętro Akademii Sztuk Pięknych, wytawę można było oglądać w dniach 13.12.2017 – 05.01.2017.




Wojciech Chrubasik
Share
Tweet
Pin
Share
No komentarze



Dwunastego grudnia 2017 roku na wykładzie z Historii Sztuki i Estetyki nie pojawił się prawie nikt. Historia, mimo iż ciekawa, nie była w stanie przyciągnąć studentów tak jak to, co tu i teraz. Od paru godzin było już ciemno i mroźne powietrze dawało się we znaki, a jednak za obdartą kamienicą, przed mikroskopijną komórką na rowery spotkało się ponad trzydzieści osób. ,,Przestrzeń”, bo tak nazwali to miejsce jej twórcy - Liosha Vashkevich i Hania Kujda, gościła już szóstego artystę. 


W tej osobliwej galerii początek wystawy jest równocześnie jej końcem. Artystę ogranicza zarówno przestrzeń jak i czas. A może wręcz przeciwnie, inspiruje? Młodzi niecierpliwią się, aby przejść do działania, sami sobie tworzą do tego okazje. Alternatywna przestrzeń wystawiennicza pokazuje, że nie potrzeba ogromnego nakładu środków, uznanych instytucji czy dużego doświadczenia aby pokazać swoją sztukę i wyrazić swoje zdanie na temat otaczającej nas rzeczywistości.


Jarek Słomski odpowiedział na zaproszenie do ,,Przestrzeni” przygotowanym performancem. Chwilę po godzinie 18.30 zdjął koszulkę i poprosił zebranych o autografy na swoim ciele. Kiedy każdy złożył już podpis, założył koszulkę piłkarską drużyny Remedium Pyskowice, z którą, jak sam mówi, spędził ostatnich kilka z dwunastu wszystkich lat przed odejściem na piłkarską emeryturę i wyjął z plecaka wypompowaną piłkę do nogi. Zamierzał małą pompką napełnić ją powietrzem, ale złamała się igła, więc zrobił to za pomocą własnych płuc. Następnie wszedł do komórki i po chwili z jej środka dobiegł świst pirotechnicznych fleszy rozświetlających wejście do pomieszczenia. Artysta wyszedł, ustawił piłkę na progu i z impetem zaczął kopać ją wewnątrz komórki. Wszyscy chcieli zobaczyć, co dzieje się w środku, ale dławiący dym i ostre, bijące światło to uniemożliwiało. Wraz z wypaleniem się fleszy, zakończył się performance i artysta wyszedł na zewnątrz. Powitały go głośne okrzyki widzów ,,Jarek Słomski Mistrzem Polski’’ oraz ,,Jarosław Polskę zbaw’’.







Fot. Hania Kujda.





Środek wyrazu, jaki wybrał Słomski nie jest przypadkowy. Performance - krótkie wystąpienie, idealnie wpisało się w ramy wydarzenia w ,,Przestrzeni” i skupiło uwagę publiki. Nawiązanie do piłki nożnej okazało się sprytnym sposobem na użycie języka znanego artyście, w celu ukazania problemu z którym każdy z nas styka się na co dzień. Kult jednostki to powszechne zjawisko mające wiele negatywnych skutków. Celebryci, mający wpływ na zachowania mas, szczególnie młodych osób, kreują ich zachowanie i opinie. To, co jest widoczne dla publiki, to jedynie skrawek prawdy, a wszelkie trudności i niedogodności z życia sław zostają pominięte. Pięć minut sławy - wyidealizowany obraz zwykłego człowieka, autograf, który nasz idol złożył nam na koszulce i presja - to to, co z nami zostaje. Błazenada, w której powagę tak mocno wierzymy, okazuje się opierać na nas, bo przecież bez tłumu, ta wyjątkowa jednostka nie ma prawa istnieć.





Angelika Ciach







Performance, Jarek Słomski, Przestrzeń 006, 12.12.2017.
Share
Tweet
Pin
Share
No komentarze



,,Jestem prawdziwym polakiem''. Dziś często spotykamy się z takim stwierdzeniem. Co tak naprawdę oznacza? Prawdziwy Polak to patriota czy po prostu osoba, która urodziła się w Polsce? Wystawa ,, jestem prawdziwym polakiem’’ przedstawia nam kawałek historii walki o tożsamość.






Fot. Karolina Siekierska.



Wystawa autorstwa Marka Stanielewicza mieszcząca się w Domku Miedziorytnika miała swoje otwarcie 11 stycznia 2018 roku. Jest prywatną kolekcją, jak sam autor mówi ,,wyniesioną z domu”. Można na niej podziwiać bogatą kolekcję krzyży w stylu ,,ramki śląskiej’’, biżuterię patriotyczną, wyjątkowe obrazy o tematyce religijnej oraz świeczniki. Na ekspozycji przeważa jednak duży zbiór biżuterii patriotycznej od XIX wiecznej do współczesnej. Możemy tam natknąć się na krzyżyki z orłami, broszki z motywem ,, wiara, nadzieja i miłość”, klamry powstańcze, pierścienie oficerskie, obrączki, odznaki Naczelnego Komitetu Narodowego, odznaki i odznaczenia wojskowe oraz narodowe. Biżuteria patriotyczna swój początek miała w okresie Konfederacji Barskiej. Była to oznaka manifestacji patriotyzmu. Na biżuterii możemy zobaczyć różne symbole narodowe takie jak godło, krzyż, korona cierniowa, palmy, kotwice czy wizerunki dowódców legionów. Wykonywana była zazwyczaj z niedrogocennych materiałów, ponieważ miała być głównie oznaką manifestu narodowego. Funkcja artystyczności schodziła na drugi plan. Większy nacisk stawiano na funkcjonalność, dlatego też na wystawie możemy natrafić na przedmioty codziennego użytku takie jak np. ormiańska mydelniczka do łaźni tureckiej.


Okres żałoby narodowej był dla biżuterii patriotycznej jedną z najwspanialszych epok. W tym czasie arsenał środków pozwalał na różnorodność oraz szerszą produkcję. Najczęściej kojarzony z tym okresem jest krzyż żeliwny, który był pamiątką warszawskich manifestacji krwawo stłumionych przez Rosjan w 1861 roku. Na wystawie możemy podziwiać jeden z nich. Krzyż żeliwny jest prosty, skromny, zdobiony palmą męczeństwa, koroną cierniową i datą manifestacji warszawskich, które zapoczątkowały żałobę narodową. Kolejne epoki takie jak lata Solidarności czy I i II wojny światowej zazwyczaj odnosiły się do tego okresu często również umieszczając palmy męczeństwa czy daty. Innymi ważnymi elementami ekspozycji są krzyże huculskie, krzyże śląskie, krzyże prawosławne, krzyże koptyjskie, judaika, kropielnice oraz medaliki plebiscytowe. Jednak bez wątpienia ,,perełkami’’ wystawy są oznaka I Korpusu Polskiego w Rosji, fajka z operacji ,, Market Garden” 1 Samodzielnej Brygady spadochronowej płk. Stanisława Sosabowskiego, jak również krzyż Iwowskiego oddziału ,,Wilki’’ dowodzonego przez rtm. Tadeusza Krynickiego biorącego udział w walkach o Lwów w 1918 roku. Tak różnorodna, zawierająca wiele elementów i historii ekspozycja, jest czytelna i przejrzyście rozmieszczona w małej przestrzeni. Możemy przyjrzeć się z zadumą każdemu przedmiotowi i zastanowić się nad jego indywidualną historią.




Fot. Karolina Siekierska.



Wystawa Marka Stanielewicza. Jest odpowiedzią na aktualny temat. Autor operując głównie przedmiotem wyraża swoją prywatną opinię. Ukazując swoją domową kolekcję umożliwia nam zapoznanie się z kawałkiem głównie polskiej historii. Przedstawia dokładnie przemyślany układ wspaniałych elementów, które odpowiadają na pytanie, kto może utożsamiać się ze sformułowaniem ,,prawdziwy Polak''. Autor chce nam powiedzieć, że nie trzeba być polskiej narodowości czy chrześcijańskiego wyznania. Prawdziwy Polak to osoba, która wierzy w ten kraj, szanuje jego historię i chce uczestniczyć w jego dalszej drodze.



Karolina Siekierska




Wystawa ,, jestem prawdziwym polakiem'', Domek Miedziorytnika, od 11.01.2018 do 08.02.2018 roku.










Share
Tweet
Pin
Share
No komentarze



Czy też uważasz, że uczniowie przyjmują doktryny swoich mistrzów?




Najlepszym przykładem sprzeciwu przeciwko dominującemu stylowi była postawa Zofia Artymowskiej, która zaraz po ukończeniu Akademii szukała swojej indywidualnej drogi. Zofia Artymowska w 1950 roku zakończyła studia na wydziale malarstwa na Akademii Sztuk Pięknych w Krakowie. Opisywana takimi określeniami jak: sławna artystka, malarka, oddany, znakomity pedagog. Jedna z najsłynniejszych przedstawicielek nurtu op-art w polskiej sztuce. Pierwszego dnia grudnia 2017 roku, w Ośrodku Dokumentacji Sztuki Akademii Sztuk Pięknych im. E. Gepperta we Wrocławiu odbył się wernisaż ,,Nieskończona Geometria" na którym zostały zaprezentowane prace malarskie, rysunkowe oraz fotomontaże artystki pochodzące ze zbiorów z lat 70. i 80. Wystawie towarzyszył obszerny katalog z reprodukcjami prac oraz opisami twórczości.




Fot. Aleksandra Kanoniak.


Zainspirowana przestrzenią, uporządkowanymi, zredukowanymi do minimum ilościami form w krajobrazach w końcu lat 60 Artymowska rozpoczęła pierwszy cykl prac, który trafił do szerszej liczby odbiorców. Nazwała go „Poliformy”. Zaczynając tworzyć odnalazła pewien moduł, którym dalej posługiwała się i pomnażała – była to konkretnie forma walca. Stosując wyłącznie techniki malarskie, osiągnęła w swoich pracach iluzję głębi, jak gdyby wrażenia dalekich korytarzy i w ten sposób wytworzyła znak rozpoznawczy swojej twórczości. 


 
 
„Poliformy CXXXXII- Kompozycj różnostronna”, 1990, 147x89 cm.
Fot. Aleksandra Kanoniak.



Artystka powiedziała: „Całe cykle moich prac […] objęte są hasłem i numerem oraz objaśnieniem czy obraz jest jedno czy wieloczęściowy, czy jedno czy wielokierunkowa jest możliwość eksponowania go”. Jak widać na powyższej ilustracji i podpisie, obraz ten opatrzony jest informacją o różnostronności. Co daje nam możliwość różnorakiej interpretacji obrazu wiszącego wzdłuż czy też w poprzek, ale również wprowadza przewrót w wystawiennictwie. Artystka sama decydowała jak eksponowane będą się jej prace. W mniejszym stopniu stosowała klasyczne metody wystawiennictwa. W ten sposób mogła wpływać na odbiorce.
Widać więc jak dużą rolę dla percepcji odbioru i interpretacji obrazów jest ruch odbiorcy, zaciekawienie go i wprowadzenie elementu zaskoczenia, a czasem nawet kontrowersji.
Wystawa prac tworzy spójną całość. Przestrzeń miejsca wystawienniczego daje możliwość szerszego odbioru. Sala, w której zaprezentowano prace jest bardzo dobrze oświetlona. A duży metraż pozwala na oglądanie prac malarskich z bliska i z daleka. Bez wątpienia jest to bardzo bogaty zbiór kawałka sztuki współczesnej.

Praca ,,Poliformy CXXXXII” powstała w okresie dojrzałej twórczości artystki, namalowana farbą akrylową i/lub olejną. Obraz wpisuje się w kierunek op artu, czyli kierunku w sztuce, który miał za zadanie oddziaływać na oko odbiorcy, a nie na jego intelekt czy emocje. Kombinacja linii i geometrii dają złudzenie optyczne, efekt głębi, ruchu i wibrowania. W opisywanym obrazie widać wypomnianą głębie i wrażenie dalekich korytarzy. Ruch w obrazie jest dynamiczny, poprzez dobranie odpowiedniej kolorystyki i nadanych kierunków.

Dzieło Artymowskiej tak jak typowe dzieła z tej specyficznej odmiany abstrakcjonizmu składa się z powtarzających się geometrycznych wzorów, w tym przypadku z walców. Wciągają widza w grę złudzenia, niemalże daje możliwości wejścia w obraz. Artystka intryguje i zahipnotyzoywuje. Prowadzi swoich widzów w magiczny świat kolorowych obrazów, natomiast widza zaangażowanego w osobliwy świat geometrii.








Aleksandra Kanoniak




Organizatorzy wystawy: Ośrodek Dokumentacji Sztuki Akademii Sztuk Pięknych im. Eugeniusza Gepperta we Wrocławiu. Czas trwania: 1.12.2017 – 15. 03. 2018. Wernisaż 1.12.2017.


Źródła:
Katalog towarzyszący wystawie, Zofia Artymowska- nieskończona geometria
http://www.asp.wroc.pl/?module=News&controller=Read&action=news&id=11440
Definicja Op-art: https://pl.wikipedia.org/wiki/Op-art


Share
Tweet
Pin
Share
No komentarze


Czym jest edukacja artystyczna i w jaki sposób ona funkcjonuje. Co dzisiaj swoją twórczością chcą przekazać współcześni malarze i jakimi środkami się posługują. Na te pytania próbuje odpowiedzieć  wystawa malarska ,,Nauka i Sztuka”, autorstwa studentów Malarstwa na Akademii Sztuk Pięknych im. Eugeniusza Gepperta we Wrocławiu. Prace zostały zaaranżowane na poddaszu galeryjnym Centrum Kultury i Sportu w Trzebnicy.

Kuratorką aranżującą przestrzeń galeryjną oraz autorką zajęć edukacji artystycznej towarzyszących jest Łucja Kołodziejczyk. Obecnie kuratorka gospodarująca głównie przestrzenie wystawiennicze w Centrum Kultury i Sportu w Trzebnicy, gdzie również prowadzi   Pracownię Rozwoju Aktywności Twórczej, jak i Pracownie Malarstwa i Rysunku. Od wielu lat jest mocno związana z Akademią Sztuk Pięknych we Wrocławiu, gdzie współpracowała z wieloma artystami akademickimi, takimi jak: prof. Daria Milecka i Jacek Jarczewski, z którym stworzyła wiele wystaw. Kołodziejczyk podczas tworzenia tej wystawy weszła w pewną relację ze studentami, co pozwoliło jej na udoskonalenie przekazu wystawy i zrozumienie problematyki oraz tematów jakie proponują nam malarze. Wystawa zwraca uwagę na bardzo odmienny i zróżnicowany twórczy sposób myślenia młodych artystów, którzy w swoich pracach artystycznych poruszają bardzo wiele motywów, problemów oraz sytuacji. Różnorodność tematów i problematyki w malarstwie, jakie jest prezentowane w piękny sposób, tworzy spójną, harmonijną całość. Ciekawa jest również techniczna strona prezentowanych dzieł. Twórcy rezygnują z klasycznych materiałów, typowych dla medium jakim jest malarstwo, zastępując je łatwo dostępnymi materiałami budowlanymi, poszerzając tym samym możliwości malarskie, tworząc zupełnie nowe, inspirujące efekty.


Fot. Karolina Kopka.


Jednym z głównych oraz wiodących tematów wystawy jest motyw sakralny, który jest coraz częściej poruszany oraz interpretowany pod różnym względem przez artystów. W pracach dostrzegamy motywy nawiązujące między innymi do słynnych przedstawień Madonny z Dzieciątkiem, wizerunków świętych oraz figuratywnych przedstawień postaci z aureolami- symbolami świętych.  Artyści poprzez ukazywanie i poruszanie danych motywów chcą zaprezentować swoją własną tożsamość i opowiedzieć temat poprzez swój indywidualny język plastyczny. Przekazują odbiorcy wyraźnie swoje zdanie, pogląd na dany problem oraz postawę wobec otaczającej rzeczywistości. Poruszony motyw religijności zostaje zestawiony z wieloma abstrakcyjnymi pracami nawiązującymi w swojej postaci i formie do malarskiego nurtu lat 60. Nowej Figuracji. Wśród prac dostrzegamy również motyw portretu, który przez współczesnych artystów ukazany jest na nowo, w zupełnie innym kontekście. W taki nurt wpisuje się jeden z olejnych portretów płóciennych, ukazujący postać człowieka odwróconego tyłem do widza.  Symbol odwróconej twarzy często pojawia się w pracach współczesny malarzy, który ma wydźwięk sprzeciwu, buntu oraz z nieutożsamiania się z daną sytuacją i problemem.  

Wszystkie prace artystów zgromadzone na wystawie są osobistymi poszukiwaniami ich samych, każdego z osobna, w których  przekazują odbiorcy własną, osobistą opowieść o samym sobie. Przybliżają nam swoje poszukiwania twórcze. Mówi o nim samym, o jego poszukiwaniach, problemach i sytuacjach jakie chce nam przybliżyć.  Każda odrębna praca jest osobistym zaproszeniem do ich świata, wizji i danego problemu, o którym opowiadają za pomocą malarskiej plamy i pociągnięć pędzlem.  Jak sama kuratorka mówi „Prace są tematem do dyskusji, nie są gotowymi odpowiedziami.” Wszystkie przedstawienia zgromadzone na wystawie wręcz prowokują do próby swobodnej interpretacji dzieł i dostrzeżenia głównego problemu przez pryzmat nas samych jako odbiorców.


Fot. Karolina Kopka.


Ogromna przestrzeń poddasza, gdzie wyeksponowana jest wystawa, pozwala nam na indywidualne, prywatne kontemplacje z danym dziełem osobno. Nieregularna forma przestrzeni wystawienniczej umożliwia odbiorcy bardziej wnikliwe i swobodniejsze odkrywanie danych prac, dzięki czemu charakter wystawy pozostaje bardziej intymny a odosobniony, co jest rzadkością na tego typu dużych wystawach.

Istotnym faktem jest, że w ramach wystawy Łucja Kołodziejczyk prowadzi zajęcia z edukacji artystycznej dla młodzieży z lokalnych szkół. Projekt ma na celu przybliżenie takiego zagadnienia jakim jest malarstwo, praca twórcza. Kołodziejczyk głównie zależy na bezpośrednim spotkaniu odbiorców z dziełem, które nabiera wtedy zupełnie innego sensu i prowokuje do relacji między odbiorcą a dziełem. Tego typu spotkania zachęcają do bardzo swobodnych interpretacji oraz poszerzają horyzonty i świadomość kulturalną młodych ludzi.


,,Nauka i Sztuka” to piękny projekt artystyczny otwierający się na społeczeństwo. Projekt, który zaprasza do siebie odbiorcę i zachęca do tworzenia wspólnych doświadczeń i relacji. Uczy przede wszystkim tolerancji, otwartości na zupełnie nowy dla wielu rodzaj kultury, pokazuje fakt, że sztuka jest bardzo przyjaznym i otwartym zagadnięciem, które nikogo nie wyklucza, wręcz przeciwnie jest dostępne dla wszystkich.  Projekt w całej swojej otwartej formie na drugą osobę wprowadza nową świadomość kultury i rozwija poziom świadomości kultury, sztuki i malarstwa w Polsce. 






 Karolina Kopka







Wystawa ,,Nauka i Sztuka", Centrum Kultury i Sportu w Trzebnicy, od 01.09-01.12.2018 r.

Share
Tweet
Pin
Share
No komentarze
Newer Posts
Older Posts

Kim jesteśmy?

Krytyka Artystyczna to przedmiot warsztatowy na kierunku Mediacja Sztuki, prowadzony pod kierunkiem dr Agnieszki Kłos na Akademii Sztuk Pięknych im. Eugeniusza Gepperta we Wrocławiu.
Piszemy teksty krytyczne, artykuły, recenzje z aktualnych wydarzeń kulturalno-artystycznych w szkole, naszym mieście i regionie.

Facebook

Facebook Krytyki Artystycznej

Instagram

Instagram Krytyki Artystycznej

Stare Dzieje

Archiwalny Blog Krytyki

Archiwum Bloga

  • czerwca (1)
  • maja (33)
  • stycznia (19)
  • czerwca (8)
  • maja (15)
  • kwietnia (2)
  • stycznia (20)
  • grudnia (1)
  • czerwca (20)
  • maja (9)
  • kwietnia (2)
  • marca (1)

Created with by ThemeXpose | Distributed By Gooyaabi Templates